Czasem radosna, czasem smutna, a czasem ...
RSS
wtorek, 17 kwietnia 2012

Obejrzałam wczoraj w tv film "Wojna domowa". Grał w nim Colin Firth. Ten facet podoba mi się nawet nieogolony i zaniedbany.

10:41, greenbaba
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 marca 2012

Czy rezygnacja z walki z psychopatą to porażka? Czy dumne: "Nie poddam się bez walki!" albo "Walkowerem mnie nie wezmą!" zrekompensuje nerwy i ciągłe napięcie? Można oczywiście walczyć dalej, ale jaki w tym sens, skoro z góry wiadomo, że walka jest przegrana. Cham zawsze będzie dumny ze swojego chamstwa.

Dlaczego pracodawca uparcie trzyma osobę awanturną, taką z którą nikt nie chce pracować, a nagminnie traci dobrych pracowników? Trzy miesiące i do widzenia, trzy miesiące i do widzenia, a zakapior, jak skała, tkwi na swoim stanowisku i kosi następnych. Jaki jest w tym cel? Zwłaszcza, że to nie jest praca którą może wykonywać każdy. To nie grabienie liści. To zajęcie wymagające wiedzy, kwalifikacji, doświadczenia i odpowiedzialności. Nie jest łatwo znaleźć odpowiednie osoby na takie stanowisko.

Nie chcę znowu szukać. Nie chcę mieć naćkane w cv pracodawców, jakbym nigdzie nie mogła zagrzać miejsca. Jakby mnie nikt nie chciał. Jakbym sie do niczego nie nadawała. Dlaczego jedni mogą pracować w jednej firmie latami a inni, jak ja, ciągle muszą szukać. Dlaczego ja zawsze muszę wdepnąć w jakieś gówno.

A może to ja nie potrafię się dogadać z ludźmi? Może potrzebuję jakiegoś coacha, mentora? A może psychologa? Psychiatry?

Tagi: praca życie
20:55, greenbaba
Link Komentarze (4) »
środa, 15 lutego 2012

No to jestem sobie chora. Ostatnie miesiące dały mi nieźle w kość. Niemal codziennie marzyły mi się dni wolne, jakiś tygodzień urlopu, żeby trochę odpocząć. Tymczasem czuję się fatalnie: katar, kichanie, ból głowy, wiercenie w nosie. Cały poniedziałek i wtorek przeleżałam w łóżku, pot lał się niemalże strumieniami. Już bym chyba wolała chodzić do pracy. Obiecalam sobie jednak, że jeśli tylko będę chora, nie będę sobie żałować i pójdę, jak człowiek, na zwolnienie. Od lat latałam do pracy chora, podpierając się nosem, z gorączka, niekiedy nawet wysoką. I co mi to dało. Jedno wielkie gówno. Nie warto było.

Jednym z niewielu plusów tej pracy jest to, że w razie czego zawsze ktoś zrobi za mnie przynajmniej te najważniejsze rzeczy. Przynajmniej to co nie może czekać. I jeszcze zrobi to dobrze. To naprawdę rzadkość. Trzeba to docenić i w razie potrzeby wykorzystać. W odwrotnej sytuacji przecież, ja wykonam pracę koleżanki. Tak jak to powinno być.

Tymczasem łykam sobie proszeczki, popijam syropek i co najważniejsze, widzę poprawę. Napawa mnie to nadzieą, że nie tylko wyzdrowieję, ale też zdążę jeszcze trochę odpocząć.

Tagi: życie
14:48, greenbaba
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lutego 2012

Oglądam sobie dzisiaj transmisję z konkursu skoków narciarskich z Predazzo i co słyszę? "Radio Hello" - Enej. Paru skoczków dalej "Chodź ze mną" - Power of Trinity. Przecież to są Włochy. Skąd u nich tyle naszej muzyki? To nawet nie po sąsiedzku. Fajnie.

Kamil Stoch wygrał i awansował w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na 4 miejsce. Jeszcze fajniej. Plamę daje Telewizja Polska transmitując w tym roku tylko niektóre zawody. Ale o abonament się upomina. Wkurza mnie to. Chyba tylko Teatr Telewizji zasługuje na te pieniądze.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Ostatnio chodzi to za mną...

 

Może niekoniecznie teledysk, ale wiedzę tajemną czemu nie.

 

niedziela, 25 grudnia 2011

I po co komu te Święta? Może dla tych, którzy mają kochającą rodzinę? Może dla dzieci? Albo dla rodzin które na co dzień się nie widują. Miszkają daleko i zjeżdżają się wszyscy w jedno miejsce właśnie na Święta. Wszyscy inni powinni mieć po prostu święty spokój.

Tagi: życie
21:20, greenbaba
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 grudnia 2011

Pierwszy roboczy dzień z nowym rozkładem jazdy pociągów przeszedł do historii. Na mojej trasie bez sensacji. Rano wyjechał zgodnie z rozkładem, cała droga zajęła nam 10 minut dłużej niż zwykle, ale cóż to znowu. W drodze powrotnej, na stacji pojawił się z około pięciominutowym opóźnieniem, czyli w normie. Piąta stacja, pięć minut spóźnienia. Nie wiem co on tam robi po drodze, ale nie zrzędźmy. Nie jest źle. Tym bardziej że pogoda przyjazna człowiekowi, można trochę poczekać.

W pracy zaczyna się ruch przedświąteczny. W domu jedna czwarta prezentów kupiona, okna w trzech czwartych pomyte. Też nieźle.

23:33, greenbaba
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 listopada 2011

Wchodzę. Ciemno nad naszymi biurkami. Za biurkami dwa wściekłe, rozjuszone "byki", jak na corridzie. Jak wściekłe psy trzymane na krótkiej smyczy, żeby nie rzuciły się pogryźć. Gotowe do natychmiastowego skoku. Jakby je ktoś mocno trzymał, żeby się nie wyrwały. Cisza. Nikt się nie odzywa. Włączyłam światło. Wrogi, cichy pomruk i ani słowa. A może ten pomruk to już moja wyobraźnia? Żółć wisi w powietrzu.

Dopiero około południa ktoś z działu obok, przy czajniku, zapytał jak było na urlopie. Pierwszy uśmiech tego dnia i pierwsza normalna, nautralna reakcja na człowieka obok.

No cóż. Praca z buractwem do przyjemnych nie należy. Takie czasy. Płacą regularnie i w terminie, więc nie ma co wybrzydzać. Jak mawiała jedna z dawnych koleżanek z dawnej pracy: "Przyjść, zrobić swoje, zabrać torbę i do domu."

Tagi: życie
21:42, greenbaba
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 listopada 2011

Śniło mi się, że siedziałam w jakimś domu, z jakimiś ludźmi. Bałagan w tym domu był straszny a na zewnatrz szalała śnieżyca. Gdy ktoś wchodził trzeba było bardzo mocno napierać na drzwi aby je zamknąć (otwierały się do środka). Raz z powodu silnego wiatru, dwa z powodu nawianego w ekspresowym tempie śniegu. Z jakąś kobietą zaczęłyśmy obkładać parapety okien walającymi się wszędzie szmatami, kalesonami, grubymi, zimowymi podkoszulkami, żeby nie wiało, ewentualnie woda nie leciała. Nie było, co prawda, takiej potrzeby, ale tak na wszelki wypadek. Żeby było już zrobione gdy ta potrzeba nadejdzie.

Zastanawiałam się gdzie jest reszta? Ktoś przyszedł na chwilę z dworu, zasypany śniegiem, trochę się otrzepał i poszedł z powrotem. Wiedziałam, że temperatura będzie spadać i trzeba będzie mocno grzać. Tylko jak? Czy jest drzewo na opał? Dlaczego drzewo? Zastanawiałam się też, czy ktoś robi jakieś zapasy w supermarkecie nieopodal. Myślałam o mięsie mielonym na zupę, ryżu i innych takich (nie wiem dlaczego akurat o mięsie mielonym). Czy może ja nie powinnam iść? No bo jak nikt nie poszedł, to być może niedługo nie będę miała co jeść.

Normalnie mocna zima mi się śniła. Jakiś kataklizm. Tylko co to był za dom i z kim ja tam byłam? Czy to zapowiedź srogiej zimy, czy wręcz przeciwnie - łagodnej?

Czy jest na sali psycholog?

Tagi: sen
22:08, greenbaba
Link Komentarze (8) »
niedziela, 23 października 2011

Przeczytałam ostatnio dosyć ciekawy artykuł na kobieta.pl "Pisanie terapeutyczne". Jedna z naszych podstawowych umiejętności - pisanie, może być prywatną, codzienną autoterapią. Nic nie kosztuje, pomijając koszt papieru i długopisu, a pomaga uporać się z problemami, negatywnymi emocjami, rozładować stres.  Słowo pisane ma wielką siłę, może zmieniać rzeczywistość. "Egipcjanie kreślili imiona swoich wrogów, przeciwników wojennych, na glinianych tabliczkach, a potem je rozbijali. Byli przekonani, że jeśli zostanie zniszczone imię, jednocześnie osłabi to samego wroga." W dzisiejszych czasach nie każdy może sobie pozwolić na to, żeby walnąć kamieniem. Nie każdy ma gdzie, ale napisać na kartce co go boli i energicznie podrzeć, a nawet spalić, da się chyba w każdych warunkach.

Tagi: życie
20:49, greenbaba
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7